complianz-gdpr domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/lazypanda/foto.ksykiewicz.pl-ye7a/public_html/wp-includes/functions.php on line 617031.08.2019. Cóż to za data? W tym dniu odbył się ślub Magdy i Szymona, na którym Czarek był świadkiem pana młodego. Wówczas właśnie wtedy poznaliśmy Kasię i Czarka, którzy byli świeżo po zaręczynach.
Przenieśmy się teraz nieco w czasie. 26.09.2020. Półtora roku później…odbył się ślub i wesele Kasi i Czarka.
























































Okazało się, że mama Maćka była miłą panią dyrektor w szkole podstawowej, do której kiedyś uczęszczałem…
Na reportaż ślubny spotkaliśmy się w Artis Hotel & SPA w Zamościu już na samym początku stycznia 2020.








































































Jedni wybierają okoliczne pałacyki, inni miejsce, w którym się poznali. Paulina i Maciek wybrali na swój poślubny plener… Islandię. Czy wiąże się z tym wyborem, jakaś szczególna historia? Nie. To dość spontaniczna decyzja, dość nieprzewidziany pomysł.
Co mogę zdradzić na sam początek? Była to sesja poślubna – w bardzo dosłownym tego stwierdzenia znaczeniu. W sobotę tworyliśmy z Martą reportaż na ich weselu a pobyt na Islandii, rozpoczęliśmy… w poniedziałek!
Spontaniczne decyzje są najlepsze, o czym przekonaliśmy się podczas tej wyprawy. Wziąłem na siebie (z ogromną radością i ekscytacją!) całą część organizacyjną. Plan zwiedzania, bilety, noclegi – wszystkim się zająłem, w całkowitej zgodzie z wizją samych zainteresowanych. Doświadczenie w planowaniu wyjazdów już posiadam z naszych własnych podróży poślubnych.



Zapierające dech w piersiach krajobrazy, zorza polarna, klimatyczne drogi. Pozorny chłód, nieśmiałe promienie słońca i oni – młodzi, piękni, zakochani. Paulina i Maciek. Na Islandii. W swoich objęciach. Na końcu świata, dla siebie nawzajem pozostając całym światem.







Na Islandii spędziliśmy razem 5 dni.
5 wspaniałych dni.
5 dni obfitych w odkrycia pięknych miejsc.
5 dni bogatych w emocje.
5 dni nauki własnych reakcji, na zupełnie nowe sytuacje.
5 dni wspomnień, których nikt im nie odbierze a moje zdjęcia – nie pozwolą o nich zapomnieć.






































Emocje są wciąż świeże, wciąż obecne – im więcej czasu upłynie, tym słabsze będą, mniej widoczne.
Wyglądacie wciąż tak samo jak w dniu ślubu – odstęp pół roku czy czasami nawet dłużej (zdarzają się tak odległe sesje), nieznaczne różnice zawsze wprowadzi (długość włosów, sylwetka, itd.).
Łączycie przyjemne z pożytecznym: za jednym wyjazdem, macie z głowy i zwiedzanie – i piękne kadry!
Dobry reportażysta pozostanie niezauważony – lub wręcz przeciwnie, stanie się doborowym kompanem tej przygody.
Zaraz po swojej uroczystości – pojechali w podróż poślubną. A zaraz po powrocie z niej – pojawiła się okazja do kolejnej przygody!
Nie bez znaczenia pozostaje tutaj fakt, że Magda i Szymon wręcz uwielbiają tego typu wyprawy.
Stąd pomysł na taką właśnie sesję poślubną
Dlaczego akurat Bieszczady, dlaczego Wetlina?
Mają z tym miejscem mnóstwo wspaniałych wspomnień i… chcieli do tej kolekcji, dodać kolejne.
Przepiękna pogoda, lekki wiatr – dodający tylko wdzięku kolejnym kadrom. Nie można było wymarzyć sobie lepszej pogody na taką sesję. Uchwycenie ich subtelnej relacji, na tle naturalnego piękna górskiego krajobrazu – nie było trudne,
wystarczyło w ciszy obserwować i łapać.








Dla wszystkich miłośników gór – oczywiście,
dla tych z Was, którzy mają z górami jakieś wspomnienia,
dla tych z Was, którzy szukają okazji do wspólnych przygód,
dla tych z Was, którzy chcieli wybrać się razem w góry, ale wciąż nie było okazji.
Z jednym małym zastrzeżeniem: nic na siłę. Nie wszyscy lubią i rozumieją góry, nie każdy tam odpoczywa, nie każdemu podobają się widoki i długie trasy. Wybierając miejsce swojej sesji poślubnej – musicie przede wszystkim skupić się na swoich upodobaniach i potrzebach.
Magda i Szymon odnaleźli się tutaj bezproblemowo, dlatego ich sesja właśnie w tym miejscu – wyszła tak naturalnie. Dokonali właściwego wyboru, opierając się na tym co ważne dla nich. Spójrzcie tylko na zdjęcie, gdy on otula ją marynarką. Albo gdy stoją na szlaku, każde odwrócone w inną stronę – ale wciąż obok siebie, wciąż na wyciągniecie dłoni.






Niewymuszone momenty, uchwycone w ułamku sekundy. Spojrzenia, gesty, uśmiechy, emocje. Magia.
Magia bliskości.
Prawda?
Ostatni dzień sierpnia 2019 roku. Przepełnione pozytywnym ciepłem, przyjacielskimi emocjami – przygotowania, odbywały się w rodzinnym domu Magdy, w podkarpackich Wielkich Oczach. Niewymuszona lekkość i naturalny wdzięk Panny Młodej – zachwycały na długo jeszcze, nim włożyła białą suknię i stanęła w ogrodzie, tuż za Panem Młodym!
Tak, tak, dokładnie! Wówczas zobaczyli się tego dnia po raz pierwszy.










Nie widząc się od samego rana – Para Młoda odczuwa zupełnie inne emocje,
taki ekscytujący miks radosnej niepewności i niecierpliwego odliczania.
Mamy okazję do uchwycenia autentycznych emocji i naturalnej reakcji na siebie nawzajem,
w tej ślubnej oficjalnej odsłonie to przepiękna pamiątka.
Moment tylko dla Was dwojga, ostatnia wspólna chwila – nim otoczy Was gwar zaproszonych bliskich.




Teraz przenieśmy się z powrotem do Wielkich Oczu, do Parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Ceremonię zaślubin w kościele, uświetniała schola. Jak zawsze przy podobnej oprawie – pojawiło się wielkie wzruszenie, emocje widoczne gołym okiem. Żadna dekoracja świątyni, nigdy nie zastąpi podniosłości śpiewu na żywo.


















Po wyjściu z kościoła – Para Młoda wypuściła gołębie, goście byli świadkami tego pięknego symbolicznego momentu. Później wszyscy pojechaliśmy do Hotelu Korczowa, gdzie miało się odbyć wesele. Serdeczne życzenia, kolejka uśmiechniętych ludzi i kartki z gratulacjami wręczane co rusz. Taki mieliśmy klimat na dobry początek!







Później było już tylko lepiej. Przyjęcie Magdy i Szymona to doskonały dowód na to, że można się świetnie bawić, bez kropli przelanego alkoholu. Choć to wciąż rzadkość – w tym wypadku miałem do czynienia z weselem bezalkoholowym, imprezą przednią i zabawą doskonałą. Polecam więc takie rozwiązanie z czystym sumieniem!
Później było już tylko lepiej. Przyjęcie Magdy i Szymona to doskonały dowód na to, że można się świetnie bawić, bez kropli przelanego alkoholu. Choć to wciąż rzadkość – w tym wypadku miałem do czynienia z weselem bezalkoholowym, imprezą przednią i zabawą doskonałą. Polecam więc takie rozwiązanie z czystym sumieniem!













































Nie bez znaczenia pozostaje tutaj również fakt, że na kilka dni przed ślubem – odbyliśmy sesję narzeczeńską na Roztoczu. W dniu wesela – w ramach podziękowania dla rodziców, Para Młoda miała przygotowaną prezentację przeze mnie. Pojawienie się w niej zdjęć z tej sesji oraz dnia ślubu, wzbudziło niewyobrażalne wzruszenie i piękne emocje. Niespodzianka udana w stu procentach!
Piękne, sierpniowe popołudnie, Szumy nad Tanwią. Dla wielu osób to jedna z atrakcji krajobrazowych Roztocza, ale dla Magdy i Szymona to coś więcej… To właśnie tutaj spotkali się na jednej z pierwszych randek. Kilka dni przed swoim ślubem chcieli wrócić w to szczególne miejsce, by zrobić sesję narzeczeńską…
Magda z Szymonem stworzeni są do bycia przed obiektywem: śmiali, uśmiechnięci, z cudownymi oczami, które wiele mówią o nich samych! Uwielbiam, kiedy tak wiele dzieje się samo, kiedy „miłosne automatyzmy” działają jak w szwajcarskim zegarku. Wytrwali, nie przeszkadzała im zimna woda, w której się wygłupiali. Pięknie rozpoczęta historia, która miała swoją kontynuację kilka dni później w rodzinnych okolicach Magdy… A zdjęcia z sesji Państwo Młodzi zobaczyli razem z gośćmi podczas prezentacji w dniu ślubu.




















Z Wiktorią i Bartkiem spotkaliśmy się pierwszy raz w weekend majowy, gdy przyjechali na Roztocze na swoją sesję narzeczeńską. Postanowiliśmy odwiedzić lasy w okolicach Zwierzyńca i wybrać się do Józefowa i pokazać im Kamieniołom Babia Dolina.
Ale to było w maju, na chwilę przed odlotem na nasz drugi miesiąc miodowy, ale jak tylko wróciliśmy to spotkaliśmy się z Wiktorią i Bartkiem w jego rodzinnym domu, gdzie odbywały się przygotowania do ślubu i wesela. Już od samego początku znaliśmy ich historię, to jak się poznali. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że Wiktoria pochodzi z Białorusi, a Bartek z Polski…jak wiemy miłość nie zna granic i połączyła tą dwójkę!



































































Ślub zakochanej w sobie pary po uszy odbył się w miejscowości Worcestershire, w miejscu zwanym Cutnall Green Memorial Hall.
A to wszystko na wyspie zwanej Wielką Brytanią.
Warto napomknąć, że całość czyli dekoracje/część jedzenia, jak i zabawy zostały przygotowane przez Parę Młodą.

















































































































Oboje pracują w szkole, na dzień swojego ślubu wybrali Dzień Nauczyciela.
Oznacza to, że trudno będzie im zapomnieć o rocznicy ślubu.





































































































































Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, gdzieś nieopodal Warszawy znajduje się pewne magiczne miejsce… Przekraczasz bramę, idziesz przez brzozowy las, dochodzisz do sali, gdzie usłyszysz słowa, na które czekałeś tak długo, i w ten sposób zaczniesz swoją nową drogę życia. Tak właśnie wspólną drogę rozpoczęli Ewa i Dominik, którzy wzięli ślub plenerowy w Dworze Złotopolska Dolina. To niezwykłe miejsce pozwala nam poczuć się jak byśmy żyli w czasach „Pana Tadeusza”. Dwór posiada ładne pokoje, w których można się odprężyć, a w dniu ślubu są dobrym miejscem na sfotografowanie przygotowań. Z tyłu znajduje się biała altana, w której Ewa i Dominik wzięli ślub, obok niej jest dużo terenów zielonych, po których można spacerować, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Obsługa sali była na wysokim poziomie, można powiedzieć, że kelnerzy byli jak ninja, niewidoczni, ale skuteczni. Na pewno smak wyśmienitego jedzenia i cudownej atmosfery na długo zostanie w pamięci weselnych gości.







































Jedną z atrakcji wesela był…
…Fotobus przygotowany przez Kasię i Grzesia. Ponadto Grzegorz zajmował się przygotowaniem waty cukrowej, do której „kleiły” się nie tylko dzieci, ale i dorośli.
















Niespodzianką dla gości, a przede wszystkim Pary Młodej była…
…Agnes Violin, czyli Agnieszka Flis. Jest to utalentowana skrzypaczka, która przedstawiła niesamowite show. Było to połączenie dźwięku skrzypiec, świateł oraz mgły. Wszyscy byli pod wrażeniem występu artystki, który uświetnił wspaniałe wesele Ewy i Dominika.











