complianz-gdpr domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/lazypanda/foto.ksykiewicz.pl-ye7a/public_html/wp-includes/functions.php on line 6170Piękne, sierpniowe popołudnie, Szumy nad Tanwią. Dla wielu osób to jedna z atrakcji krajobrazowych Roztocza, ale dla Magdy i Szymona to coś więcej… To właśnie tutaj spotkali się na jednej z pierwszych randek. Kilka dni przed swoim ślubem chcieli wrócić w to szczególne miejsce, by zrobić sesję narzeczeńską…
Magda z Szymonem stworzeni są do bycia przed obiektywem: śmiali, uśmiechnięci, z cudownymi oczami, które wiele mówią o nich samych! Uwielbiam, kiedy tak wiele dzieje się samo, kiedy „miłosne automatyzmy” działają jak w szwajcarskim zegarku. Wytrwali, nie przeszkadzała im zimna woda, w której się wygłupiali. Pięknie rozpoczęta historia, która miała swoją kontynuację kilka dni później w rodzinnych okolicach Magdy… A zdjęcia z sesji Państwo Młodzi zobaczyli razem z gośćmi podczas prezentacji w dniu ślubu.




















W taki oto sposób najlepsze przyjaciółki spędziły ostatni „wolny” dzień Kasi.

















































































Moje pierwsze spotkanie z tą inspirującą parą! Wcale nie byliśmy nawet umówieni, pierwotnie sesja była zaplanowana dla siostry Maćka i jej narzeczonego. Ten z kolei tego konkretnego dnia, nie mógł się pojawić i w ten oto sposób… mamy efekty tego spotkania!
Sesja narzeczeńska to zazwyczaj wstęp do mojej znajomości z parą. Kolejnym rozdziałem jest zazwyczaj reportaż ślubny. Później zdarza się równie często plener. Ale po kolei, zacznijmy od początku!
Kiedy? 18.03.2018 r. Dzień wcześniej w Zamościu – padał śnieg i.… napadało go całkiem sporo. Spotkaliśmy się więc w zamojskiej Morandówce, na zaśnieżonym Starym Mieście. Pojawili się również nasi świeżutko zaręczeni Paulina i Maciek – zapatrzeni w siebie, zakochani, zauroczeni życiem i wielką miłością. Niebanalne wnętrza Morandówki, z umiłowania dla klasycznej elegancji i nutą królewskości, ugościły nas pierwszorzędnie!




To doskonałe tło dla miłosnych subtelnych historii.
Taka też historia – została tam zapisana, tego śnieżnego dnia właśnie. Zapisana w naszej pamięci. W niepowtarzalnych kadrach.
We wspomnieniach całej czwórki.
Morandówka uwodzi niewymuszoną elegancją i klasą. Paulina i Maciej doskonale odnaleźli się w tym wnętrzu, naturalne gesty i niedostrzegalne detale – grały tutaj główną rolę. Nie musieli za wiele mówić, ja nie musiałem za wiele instruować. Wystarczyło ich bacznie obserwować.
Co jest pewne po tej sesji? Patrzą w tym samym kierunku, współdzielą spojrzenie na wiele spraw. Zarówno tych drobnych przyziemnych, jak i zupełnie wielkich.











Po sesji w Morandówce – wybraliśmy się na śnieg! To tutaj akcja nabrała tempa, zabawa była przednia a radosny nastrój nie opuszczał nas już do końca. Wyobraźcie sobie tylko: trójka dorosłych, zimowy krajobraz, dużo śniegu (wszędzie!) i jeszcze więcej śmiechu. Idealny scenariusz sesji.



Naturalnie.
Spontanicznie.
Bez scenariusza.
Spotkaliśmy się ponownie, półtora roku później. W zupełnie innych już okolicznościach – bo w restauracji Sonata w Zwierzyńcu.
Po wcześniejszej przepięknej ceremonii ślubu w kościele – to właśnie tutaj odbyło się ich wesele!